Kontrola rodzicielska, to program lub moduł, który często wchodzi w skład pakietów antywirusowych albo programów kontroli treści i chroni nasze pociechy przed zdobywaniem niepożądanej wiedzy. Pierwsze co nasuwa się na myśl: „czy istnieje coś takiego, jak niepożądana wiedza”? Czy to możliwe żeby informacje będące w posiadaniu naszego dziecka,  przyczyniłyby się do jego nieprawidłowego rozwoju? Z biologicznego punktu widzenia NIE, jednak żyjemy w świecie bardzo złożonych zasad i relacji, a dynamika społeczna ma ogromny wpływ na nasze życie. Brak kontroli nad dzieckiem w stopniowym poznawaniu zawiłości tych zasad, może przyczynić się do powstawania licznych problemów na etapie burzliwego rozwoju inteligencji emocjonalnej. Wiedza sama w sobie nigdy nie była problemem, lecz jej wykorzystanie bez zrozumienia reguł funkcjonowania w społeczeństwie, może przynieść katastrofalne skutki.

Drugą kwestią, o wiele ważniejszą jest zrozumienie, iż Internet może stanowić niebezpieczeństwo nie tylko jako źródło informacji, które nie są wyselekcjonowane, lecz także jako środek telekomunikacji. Wirtualna przestrzeń, która zawiera pewne aspekty realności i do której wprowadzamy coraz więcej uproszczonych elementów rzeczywistego świata łatwo może przerodzić się z przestrzeni rozrywki w miejsce ucieczki. Prostota w osiąganiu wirtualnych zamierzeń często powoduje bunt i niezadowolenie z efektów tych samych dążeń w prawdziwym życiu, co owocuje przenoszeniem kolejnych sfer życia do sieci. Dla cyfrowych ekstremistów problemy rzeczywistości spiętrzają się, aż realny świat sam w sobie staje się przeszkodą nie do pokonania. Zostaje odsunięty i istnieje już właściwie tylko po to, by opisywać go w Internecie.

Specyficzny stan o jakim właśnie wspomniałem nie jest czymś niespotykanym i nie budzi już takiego zdziwienia jak przed dekadą. To popularna choroba cywilizacyjna. Z roku na rok wydłuża się czas jaki nasze dzieci spędzają przy komputerze: przyczyną jest nie tylko ogólna popularyzacja Internetu, lecz coraz większa presja w kierunku integracji poprzez portale społecznościowe, rosnąca liczba aplikacji i stron rozrywkowych, oraz bogatszy dostęp do różnorodnych źródeł informacji. Wydłużanie się czasu spędzanego przez dzieci przed monitorem możemy tłumaczyć naturalnymi procesami ewolucji kulturowej. Niepokojące jest to, że z tym niebezpiecznym procesem nie potrafią sobie poradzić wysoko rozwinięte państwa, takie jak Japonia i Korea Południowa, a także w niewiele mniejszym stopniu USA. Syndrom skrajnego wycofania o podłożu psychiczno-emocjonalnym nosi w Japonii odrębną nazwę Hikikomori. Szacuje się że co drugi Japończyk w wieku 20-40 lat w pewnym momencie swojego życia doświadczył Hikikomori. Dotknięte nią osoby unikają bezpośrednich spotkań z ludźmi, nie wychodząc z domu przez wiele tygodni, a czasem nawet przez wiele lat. Choroba jest w pewnych częściach Azji na tyle popularna, że powstały specjalistyczne kliniki, oraz kierunki specjalizacji dla lekarzy zajmujących się jej leczeniem. Praktykowane jest wysyłanie przeszkolonych psychologów występujących w roli negocjatorów, którzy na zlecenie bliskich chorego przychodzą, by przekonać go do wyjścia z pokoju.

Temat uzależnienia od Internetu jest szczególnie aktualny w wakacje. Z badań CBOS wynika, że ponad połowa polskich uczniów spędzi dwa miesiące w domu, z czego znaczna część przed komputerem. By sprawdzić jak kwestia nadużywania Internetu przedstawia się w Polsce, grupie warszawskich uczniów w przedziale wiekowym 8-16 lat, twórcy pakietu zabezpieczeń ArcaVir zadali pytanie „Jak długo potrafisz wytrzymać bez Internetu?”

(kliknij obrazek aby go powiększyć)

 

Z graficznego obrazu ankiety widać jasno, iż ponad połowa dzieci czuje konieczność skorzystania z Internetu przynajmniej co drugi dzień. Gdyby zestawić ten wynik z badaniami dotyczącymi czasu spędzanego przy komputerze przez Internautów z tej grupy wiekowej, otrzymamy klarowny obraz przeciętnego ucznia, który tylko w czasie 69 dni wakacji statystycznie spędzi przy komputerze non-stop sześć dób, czyli około 140 godzin. To sporo, jednak granica wyznaczająca patologię nie jest jasna i zależy od indywidualnych skłonności każdego dziecka.

Oczywiście nie powinniśmy wpadać w panikę. Internet jest też przecież narzędziem zdobywania wiedzy i rozwoju, narzędziem pomagającym nastolatkom zaoszczędzić sporo czasu, który spędziliby na bieganiu po bibliotekach. Paradoksalnie to wyścig szczurów bywa jedną z przyczyn prowadzących do uzależnienia. Nie dlatego, że skłania do częstszego przebywania przy komputerze, ale dlatego iż presja społeczna może powodować chęć ucieczki, prowadzić do eskapizmu. W dzisiejszym świecie młodzież doświadcza coraz większego nacisku na podążanie wytyczoną ścieżką edukacji i kariery. Drugą przyczyną jest mylenie przez opiekunów zaufania z brakiem ostrożności. Rodzice bagatelizują symptomy choroby swoich dzieci i dostrzegają zmiany emocjonalne dopiero kiedy dziecko znajduje się już na skraju psychologicznej czarnej dziury, skąd nie potrafi uwolnić się z pomocą wyłącznie własnych sił. Poza działaniami podejmowanymi przez dziecko, powinniśmy więc zwracać uwagę na jego stan psychiczny. Wymiernym symptomem wpadania w sidła nałogu nie jest czas spędzany przy komputerze, ale osobiste poczucie winy wynikłe z ucieczki od życia społecznego, które objawia się ukrywaniem ilości tego czasu, nawet jeśli nie jest tak ekscesywny.

Obecnie programy antywirusowe dają możliwość regulowania czasu, jaki nasze dziecko może spędzić w sieci. Pozytywnym aspektem takiego ograniczania jest zmuszenie go do dokonania wyboru działań w wirtualnym świecie i skutecznego uświadomienia mu konieczności powrotu do rzeczywistości. Najzdrowszymi decyzjami będą te prowadzące do życia poza siecią.

Z pomocą programów posiadających funkcję kontroli rodzicielskiej możemy w prosty sposób kontrolować treści, jakie nasze dziecko otrzymuje w kontakcie z Internetem. W przypadku najmłodszych, takie działanie jest niezbędne. Jeśli chodzi o młodzież skuteczniejsza okazuje się technika „ufaj, ale sprawdzaj”, czyli przynajmniej sporadyczne kontrolowanie stron na jakie wchodzi nastolatek. Nie powinniśmy robić siebie wyrzutów z powodu takiej inwigilacji, gdyż typu działanie pozwoli nam poznać jego zainteresowania – być może również zrozumieć problemy i niektóre z dążeń. Całokształt wychowania składa się przecież z rzeczy małych. Jeśli spojrzymy na wielkie efekty rzeczy małych na każdym kroku upewnimy się… że rzeczy małe nie istnieją.

 

źródło: Ufaj ale sprawdzaj